Na niebie lśnił księżyc w pełni , a mgła sunęła po ziemi
niczym wąż . Lena opuściła wioskę , nie zważając na okrzyki Ananiasza .
- Lena ! Wracaj ! Oni zaraz tu będą .
Dziewczyna przystanęła , wpatrując się w linie drzew .
Noc była zimna , z jej ust wylatywała
mgiełka pary. Lena miała na sobie satynową , białą szatę . Jej czarne włosy
falowały na wietrze .
- Miła moja ! Dlaczego tu przybiegłaś ? - czarnowłosy
Ananiasz położył dłonie na ramionach niewiasty i delikatnie obrócił ją ku sobie
.
Dziewczyna spojrzała na niego mglistym wzrokiem ,
rozchyliła usta jakby próbując coś powiedzieć .
- Najmilsza , schrońmy się w wiosce . Te bestie za chwilę
przedrą się przez las ! Nie jesteśmy tu bezpieczni .
Lena przykryła dłoń na swoim ramieniu .
- Idzie tu po mnie , Ananiaszu . Mogę ich zatrzymać .
Mężczyzna zaprzeczył ruchem głowy .
- Nie pozwolę ci wpaść w szpony potwora , tylko po to ,
byśmy mogli dożyć kolejnego wieczoru .
Dziewczyna przybliżył twarz do ukochanego i spojrzała nań
ogromnymi , brązowymi oczami . Położyła delikatnie dłonie na jego szyi .
- Wiesz o mnie wszystko , a mimo to wątpisz .
- Jesteś wybrankę mego serca !
- I jego...
- W ciele jego brak serca , które biłoby szybciej na twój
widok . W jego ciele nie ma krwi o kolorze równie intensywnym jak twe usta .
Ananiasz potarł dłońmi jej zmarznięte , drobne ramiona .
- Jad zasiedla się w moim ciele , Ananiaszu . Już
niedługo stanę się taka jak on .
- Nie dopuszczę do tego .
- Więc pozwól mi stawić mu czoła - oznajmiła zdecydowanie
, ale jej głos drżał z zimna.
- Moja słodka Leno , ty dała drżysz - ściągnął kamizelkę
i założył na drobne ciało dziewczyny . Do jej nozdrzy dotarł zapach atramentu i
pergaminu .
- Czuję jak woła mnie po imieniu . Żar rozpala moje ciało
, jakby trawiła je gorączka . Więź naszych krwi pozwala mi czerpać jego moc .
Ananiaszu , jestem równie silna jak on .
- Ale nie masz w sobie potwora . Posiadasz dusze .
- I ona pozwoli mi zwyciężyć .
W oddali zawył wilk , jego skowyt był pełen wolności ,
nowego życia i energii .
- Nadchodzą . Ananiaszu , nie każ mi używać mej mocy na
tobie .
- A więc zrób to - przybliżył twarz na tyle , że stykali
się nosami . Jego ciepły oddech pieścił jej rumiany policzek - Nie odejdę z
własnej woli .
Dziewczyna westchnęła i połączyła swe dłonie z Ananiaszem
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz